Legal Writing Po Polsku

O sztuce tworzenia pism procesowych i innych dokumentów prawniczych.

Wykorzystanie tabel w piśmie procesowym

Logiczna struktura norm prawnych skłania ku temu, by swoje myśli przygotowywać i prezentować w sposób uporządkowany. A przynajmniej w teorii powinno tak to wyglądać. Spośród wielu środków wyrazu, które organizują przekazywanie treści, tabele należą do najprostszych i jednocześnie najrzadziej wykorzystywanych. Czas to zmienić.

Po co używać tabel

Uczciwie muszę przyznać, że tabela nie kojarzy się specjalnie z pismem procesowym. Normalnie widzimy ją raczej w publikacji ekonomicznej albo medycznej. Tymczasem w pracy prawnika może stosunkowo często znaleźć zastosowanie.

Jeśli  pozbędziemy się uprzedzeń wobec tabel okaże się, że pełnią one trzy zasadnicze funkcje w piśmie prawniczym.

Po pierwsze, umożliwiają atrakcyjne przedstawienie pewnego zestawu danych, który posiada możliwą do wyodrębnienia strukturę. Standardowym przykładem będzie tutaj spis kosztów utrzymania dziecka w sprawie o zasądzenie alimentów.

Po drugie, tabele służą do porównywania pewnych zestawów danych. Trzymając się przykładu alimentacyjnego, można w tabeli porównać koszty utrzymania dziecka sprzed 4 lat oraz obecne. Dzięki temu łatwiej będzie nam pracować na wynikających z takich informacji wnioskach.

Po trzecie, tabeli można użyć do prawidłowego rozmieszczenia tekstu na stronie. Ja robię tak wtedy, gdy przygotowaną przeze mnie umowę lub uchwałę ma podpisać kilka osób. Zamiast bawić się wyrównywaniem tekstu lub tabulatorami, nazwiska oraz wykropkowane miejsca wstawiam do komórek tabeli.

Treść tabeli

Żeby tabela spełniła swoją rolę, musi posiadać jasną już na pierwszy rzut oka strukturę. Czytelnik od razu powinien wiedzieć, co reprezentują wiersze, a co kolumny.

Zła struktura tabeli

Zła struktura tabeli

Omawiane narzędzie przystosowane jest do prezentowania dużej liczby, ale w miarę krótkich informacji. W tabeli nie powinny się znajdować komórki zawierające nieproporcjonalnie dużo treści.

Zbyt dużo informacji w komórkach

Zbyt dużo informacji w komórkach, nieproporcjonalne rozłożenie

Dane w tabeli powinny być konsekwentnie umieszczane w wierszach oraz kolumnach. Jeśli w kolumnie umieszczamy liczby, nie wsadzajmy tam grafik lub wyrazów.

Różne rodzaje danych w tej samej kolumnie lub wierszu

Różne rodzaje danych w tej samej kolumnie lub wierszu

Kierując się podstawową zasadą dobrego legal writingu, dobra tabela musi być możliwie krótka i maksymalnie precyzyjna.

Formatowanie tabeli

Niezmiernie istotną kwestią jest także prawidłowe formatowanie tabeli. Bez niego nawet najlepiej przygotowane informacje mogą okazać się nieczytelne. Najpierw uzupełnijmy powyższy przykład o kilka wierszy:

Uzupełniona tabela

Uzupełniona tabela

Jeśli nie ma ku temu ważnych powodów, nie powinniśmy w tabeli stosować innego rozmiaru i kroju czcionki niż te dla tekstu głównego. Dlatego zmieniamy ją na Garamonda o rozmiarze 14.

Poprawiona czcionka

Poprawiona czcionka

Kolejnym krokiem w poprawie czytelności jest wyrównanie tekstu (w tym wypadku wszystko można wyrównać do środka) oraz wyróżnienie tzw. wierszy i kolumn nagłówkowych. W zupełności wystarczy tutaj pogrubienie.

Wyrównany i wyróżniony tekst

Wyrównany i wyróżniony tekst

Istotną, a często pomijaną kwestią, są marginesy wewnątrz poszczególnych komórek. Ich prawidłowe ustawienie z miejsca poprawia czytelność tabeli. Dodatkowo w naszym przykładzie nie potrzebujemy wszystkich krawędzi, w zupełności wystarczą tylko te poziome.

Poprawione odstępy i krawędzie

Poprawione odstępy i krawędzie

Czasami tabeli przyda się jeszcze tytuł i podpis, ale przy tak prostych konstrukcjach jest to zbędne.

Inne pomysły na wykorzystanie tabel

Tabele można wykorzystać wszędzie tam, gdzie musimy przedstawić dużą liczbę podobnych danych. Przy rozbudowanych sprawach cywilnych można w ten sposób zaprezentować spis faktur lub naliczonych odsetek. W sprawach o podział majątku lub dział spadku w tabeli możemy umieścić elementy majątkowe do podziału wraz z ich wartością. Przy sporach o zniesienie współwłasności tabela sprawdzi się z kolei przy porównywaniu różnych wariantów podziału.

Tabele mogą także być użytecznym narzędziem w sprawach karnych. Ja wykorzystuję je często jako podsumowanie dowodów przeprowadzonych w sprawie (głównie zeznań świadków), czasami przedkładam nawet taką tabelę jako załącznik do protokołu podczas wygłaszania mowy końcowej. Tabele mogą służyć do polemiki z opiniami biegłych (gdy porównujemy elementy różnych ekspertyz) lub jako zbiorcze podsumowanie np. połączeń telefonicznych z konkretnego okresu.

Z chęcią przeczytałbym, jakie jeszcze zastosowanie tabel w piśmie procesowym jesteście w stanie wskazać.

Michał Wysocki

Plain polish – standard prostej polszczyzny

Z pewnością zdarzyła Ci się lektura pisma urzędowego lub procesowego, po której nie miałeś pojęcia, co właśnie przeczytałeś. Nie jest to dowód na to, że brakuje Ci wiedzy, umiejętności lub koncentracji. Przyczyna jest dużo prostsza – pismo zostało prawdopodobnie fatalnie przygotowane.

W ostatnim wpisie przedstawiłem hipotetyczne przyczyny, przez które prawnicy tworzą trudne do strawienia dokumenty. Próbą usunięcia przynajmniej części z nich jest wprowadzenie do naszej pracy standardu plain language, rozumianego jako zasady prostej polszczyzny.

Czym jest plain polish?

Od czasów starożytnych przestrzeń publiczna boryka się z trudnym do zrozumienia językiem urzędowym lub szerzej – językiem używanym do oficjalnej komunikacji. Współcześnie walka o prostsze sposoby porozumiewania się przybiera zinstytucjonalizowane formy pod postacią takich inicjatyw jak stworzenie języka basic english czy sięgającą lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku Plain English Campaign.

Idea plain english, czyli języka maksymalnie komunikatywnego, pozbawionego wszelkich niepotrzebnych ozdobników i oczyszczonego z zaciemniających znaczenie środków, od lat rozprzestrzenia się po świecie i jest dostosowywana do rodzimych warunków różnych krajów.

W Polsce zagadnieniem plain polish zajmuje się przede wszystkim Pracownia Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego. Zgodnie z przygotowaną przez Pracownię definicją, plain polish (prosty język polski) to sposób organizacji tekstu napisanego w języku polskim, który zapewnia przeciętnemu obywatelowi szybki dostęp do zawartych w nim informacji, lepsze ich zrozumienie oraz – jeśli trzeba – skuteczne działanie na ich podstawie.

Bazując na kilku różnych kryteriach członkowie Pracowni uznali, że najbardziej adekwatnym tłumaczeniem pojęcia plain polish będzie prosta polszczyzna. W pełni podzielam to stanowisko i na swoim blogu będę używał określenia “zasady prostej polszczyzny” w taki sposób, w jaki nauczyciele legal writingu mówią o plain english.

Zasady prostej polszczyzny

Część zasad ruchu plain jest wspólna dla wszystkich języków z naszego kręgu kulturowego. Część jednak to zasady charakterystyczny wyłącznie dla polszczyzny. Niektórzy badacze wyróżniają nawet około setki reguł, ale Ciebie, jako prawnika, powinno zainteresować kilka najważniejszych. Według Pracowni Prostej Polszczyzny w swojej pracy powinieneś kierować się między innymi następującymi zaleceniami:

Podmiot i orzeczenie w zdaniu powinny być jak najbliżej siebie

Źle: Jan Kowalski, wykonując swoje ustawowe obowiązki, w dniu 10 stycznia 2020 r. wniósł pozew o zapłatę.

Dobrze: W dniu 10 stycznia 2020 r. Jan Kowalski wniósł pozew o zapłatę.

Pisz osobowo

Źle: Należy nadmienić, że ustalono, iż zeznania złożono pod wpływem gróźb policjanta.

Dobrze: Mój klient złożył swoje zeznania pod wpływem gróźb funkcjonariusza, który go przesłuchiwał.

Unikaj imiesłowów przysłówkowych (zakończonych na -ąc)

Źle: Cofając na parkingu, oskarżony potrącił przechodzącego mężczyznę.

Dobrze: Oskarżony potrącił przechodzącego mężczyznę w momencie, gdy cofał na parkingu.

Nie korzystaj z rzeczowników zombie (rzeczowników odczasownikowych)

Źle: Niezachowanie należytej ostrożności przez wynajmującego jest przyczyną powstania szkody.

Dobrze: Wynajmujący spowodował szkodę, ponieważ nie zachował należytej ostrożności.

Unikaj zapraszania rzeczowników zombie konstrukcjami “w razie…”, “z powodu…” lub “na skutek…”

Źle: W razie niewykazania przez powoda tych okoliczności, zasadne będzie umorzenie przez sąd postępowania.

Dobrze: Jeśli powód nie wykaże tych okoliczności, sąd powinien umorzyć postępowanie.

Jeśli nie musisz, nie pisz o swoim własnym pisaniu

Źle: W związku z powyższym nadmieniam, że pozwany nie stawi się na rozprawę.

Dobrze: Z powyższych powodów pozwany nie stawi się na rozprawę.

Unikaj szablonowych powiedzeń i powiedzonek

Źle: Działalność przestępcza oskarżonego dobitnie pokazuje, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Dobrze: Oskarżony nie zaprzestał przestępczej działalności, choć przywłaszczył ponad milion złotych. Wręcz przeciwnie – z każdym miesiącem liczba popełnianych przez niego przestępstw rosła.

Nie pisz jak bufon

Źle: Śmiem wątpić, by nieudolna argumentacja powoda przekonała sąd do czegokolwiek.

Dobrze: Argumenty przedstawione przez powoda sprzeczne są ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym.

To oczywiście zaledwie kilka przykładów tego, jak zasady prostej polszczyzny można stosować w trakcie sporządzania pism procesowych. W najbliższym czasie przedstawię na blogu kilka innych reguł, które usprawniają komunikację z uczestnikami procesu sądowego.

Dlaczego prawnicy nie potrafią pisać

W moim legalwritingowym manifeście poruszyłem temat, który chciałbym dziś rozwinąć. Każdy poważny poradnik, którego celem jest poprawa jakiegoś elementu Twojego życia, zaczyna się od zdiagnozowania przyczyn obecnego stanu rzeczy. Czasami są to okoliczności od Ciebie niezależne, czasami masz na nie pełny lub ograniczony wpływ.

Tom Goldstein i Jethro K. Lieberman w swojej znakomitej książce w sposób kompleksowy spróbowali odpowiedzieć na pytanie, dlaczego prawnicy nie potrafią dobrze konstruować pism procesowych. Dziś przedstawię najważniejsze tezy zamieszczone w tej publikacji.

Przez “prawnicy nie potrafią dobrze pisać” twórcy książki rozumieją stan, w którym pisma procesowe prawników są rozwlekłe, niejasne, mało przejrzyste, niegramatyczne, nudne, otępiające, wypełnione zbędną treścią, niezorganizowane, mylące, pozbawione wyobraźni, bezosobowe, pretensjonalne, napisane ciężkim językiem, korzystające z niepotrzebnego żargonu i frazeologizmów, unikające zajmowania jednoznacznego stanowiska, nieuprzejme, niezwiązane ze sprawą i, co najważniejsze, bezmyślne.

Przyczyny powyższych sytuacji przedstawione przez autorów są jedynie hipotetyczne, ponieważ praktycznie niemożliwe jest naukowe, statystyczne zbadanie jakości dokumentów prawniczych. Niemniej jednak są to przyczyny logiczne i przekonujące, które powinniśmy wziąć sobie do serca, jeśli chcemy poprawić stan piśmiennictwa prawniczego w Polsce.

Socjologia

Prawnicy tworzą w oczach reszty społeczeństwa w miarę jednolitą profesję, która posługuje się specyficznym stylem mówienia i pisania, posiada swoje własne symbole oraz rytuały. Właśnie myślenie o innych jako o “reszcie społeczeństwa” – o “nieprawnikach” – sprawia, że naszej profesji można czasami przypisać wręcz elementy plemienne. A przynajmniej możliwe to było jeszcze do niedawna.

Język prawniczy postrzegany jest jako sekretny uścisk dłoni, dzięki któremu członkowie tajnego bractwa mogą się rozpoznać. Prawnicy (zwłaszcza młodsi stażem) używają go, by zostać rozpoznani jako “swoi” przez innych prawników. Dlatego powielają złe przyzwyczajenia i elitarystyczny sposób wysławiania się.

Profesjonalizm

Wyjaśnienie “profesjonalne” tłumaczy gadulstwo, brak jasności oraz brak precyzji wypowiedzi w pismach procesowych. Podczas studiów i aplikacji często tłumaczy się prawnikom, by wykorzystywali wszystko, co znajdą na korzyść swojego klienta, ponieważ tego wymaga od nich profesjonalizm ich zawodu. W polskich realiach dobrze widać to na przykładzie formułowania zarzutów apelacyjnych:

Zarzucaj wszystko co się da, może coś chwyci.

Reguła działania wyłącznie na korzyść klienta sprawia także, że prawnicy mają tendencję do zaciemniania sensu swojej wypowiedzi, gdy sprawa jest niejednoznaczna lub z góry skazana na niepowodzenie. Nie chcąc więc podawać argumentów stronie przeciwnej, prawnik kluczy i krąży wokół różnych argumentów, byle tylko nie napisać czegoś na niekorzyść osoby, którą reprezentuje. To bowiem zostanie poczytane jako brak profesjonalizmu, a nawet naruszenie etyki zawodowej.

Konkurencja

Konkurencyjność na rynku usług prawnych sprzyja rozwlekaniu pism procesowych. Klienci często chcą widzieć, za co płacą. Nie rozumiejąc istoty dobrego pisma procesowego, oceniają więc jego rozmiar. Co więcej, klient bardzo często nalega, by w piśmie uwzględnić wszystkiego jego uwagi, co także przekłada się na długość i klarowność (a raczej jej brak) pisma procesowego.

Prawo

Prawnicy często uzasadniają nadużywanie slangu prawniczego poziomem skomplikowania języka prawnego (czyli języka tekstów prawnych). Używając pojęć z ustawy, jakby z automatu przejmują bezosobową, pompatyczną stylistykę, które muszą cechować źródła prawa.

Rzadko kiedy pojawia się jednak refleksja, że język prawniczy nie musi być tak blisko związany z językiem prawnym. Dobry specjalista powinien pisać o trudnych pojęciach i koncepcjach możliwie jak najprostszym językiem – z pożytkiem dla innych uczestników procesu, w tym także prawników.

Ekonomia

Istnieją w zasadzie trzy główne ekonomiczne przyczyny kiepskich pism procesowych. Po pierwsze, część prawników wciąż rozlicza się od przygotowanej strony dokumentu, co w sposób oczywisty wydłuża jego treść. Jednocześnie oddala to prawnika od podstawowego celu jego pracy, czyli skutecznego reprezentowania interesu klienta. W mojej ocenie stanowi to naruszenie zasad etyki zawodowej.

Po drugie, skomplikowany język prawniczy i często rozbudowane do granic absurdu wywody pomagają (przynajmniej w niektórych kancelariach) utrzymywać astronomiczne ceny usług prawnych. Gdyby prawnicy zawsze pisali krótko i zrozumiale, straciliby jeden z argumentów przemawiających za ich wysokim wynagrodzeniem.

Wreszcie za długimi i słabymi merytorycznie pismami przemawia ekonomika procesowa. Dużo łatwiej i szybciej jest nawrzucać do pisma cytatów z orzecznictwa i doktryny, przekleić część przepisów, a na koniec wykorzystać jeszcze akapity z poprzednich spraw. Wbrew intuicji, dobre i krótkie pismo tworzy się o wiele dłużej.

Historia

Choć obecnie dość mocno się to zmienia, prawnicy wciąż pozostają często tradycjonalistami przywiązanymi do swoich zwyczajów i przesądów. Dlatego rzadko kiedy próbują zmienić coś w swoim warsztacie, jeśli nie przeszkadza im to w prowadzeniu spraw. Nawet wtedy, gdy taka zmiana mogłaby szybko przynieść im lepsze rezultaty. Siła przyzwyczajenia potrafi być ogromna.

Rytuały

Prawo jest narzędziem służącym do organizowania społeczeństwa. Choć nie brzmi to zbyt przyjaźnie, zwłaszcza współcześnie, prawo służy kontroli organizacji społecznej, w której funkcjonujemy. Działa jednak tylko wtedy, gdy ludzie tworzący tę organizację wierzą w majestat prawa.

Język prawny przez laików postrzegany jest często jako wiedza tajemna. Ile razy słyszeliśmy w trakcie swojej pracy teksty w stylu “Panie mecenasie, to dla mnie czarna magia!”? Myślisz, że to tylko puste gadanie? A czym jest odebranie przyrzeczenia od świadka, jeśli nie swoistym rytuałem?

Z uwagi na taką właśnie funkcję języka prawnego (i prawniczego), część prawników uważa, że żargon prawniczy powinien być wystarczająco skomplikowany, by wzbudzać respekt wśród osób, których prawo dotyczy.

Technologia

Rozwój technologiczny to przyczyna dość oczywista. Łatwość, z jaką możemy wykorzystywać wcześniej przygotowywane wzory, kopiować całe akapity i tezy z orzeczeń, a także bez opamiętania cytować poglądy doktryny sprawia, że wielu prawników nie przykłada się w wystarczającym stopniu do przygotowywania swoich dokumentów. Pisma procesowe tracą na indywidualności.

Instytucjonalność

Większość dużych kancelarii stanowi w swojej istocie rozbudowane przedsiębiorstwa, które podlegają wszystkim regułom skutecznego prowadzenia biznesu. Presja wypracowywania założonych celów sprawia, że zamiast na myślenie i dopracowywanie swoich pism, musimy poświęcać czas oraz energię na dotrzymywanie terminów, rozmowy z klientami i pilnowanie, by wszystko zostało prawidłowo wydrukowane i podpisane.

Wyżej opisania presja może być jeszcze bardziej widoczna w mniejszych kancelariach, które próbując rywalizować z większymi podmiotami na rynku poświęcają jakość na rzecz liczby przygotowywanych pism.

Przyczyna instytucjonalna ma swój wyraz także w istnieniu zjawiska ghostwritingu. Osoby niżej w hierarchii kancelarii często przygotowują projekty lub nawet gotowe pisma dla osób stojących wyżej, co przekłada się na utrwalanie złych praktyk i powszednienie błędów. W idealnym modelu powinno być na odwrót – to młodzi prawnicy powinni otrzymywać gotowe pisma, na których mogliby się uczyć tworzyć własne.

Determinizm

Według części osób zajmujących się legal writingiem, zawiły sposób konstruowania pism procesowych jest wynikiem sposobu, w jaki prawnicy myślą o świecie wokół nich. Chodzi o, czasami wręcz podświadome, traktowanie otaczającej nas rzeczywistości w ujęciu abstrakcyjnym. Przykład? Czytając umowę nie zastanawiamy się w pierwszej kolejności nad tym, jaki będzie miała wpływ na życie stron, ale jakie prawa i obowiązki prawne rodzi między nimi.

Nauczanie

Zdecydowanie najprostszym rozwiązaniem omawianego problemu (by nie rzec – prostackim) jest stwierdzenie, że prawnicy nie potrafią dobrze pisać, bo nikt ich nigdy tego nie nauczył. Nawet w USA jest z tym problem, a w przeciwieństwie do tego kraju, w Polsce brak jest profesjonalnych kursów legalwritingowych.

Tylko w niewielkim zakresie szkoła podstawowa zapewnia wiedzę z zakresu językoznawstwa. Na etapie szkoły średniej jest tego jeszcze mniej. Studia prawnicze z kolei to w zasadzie wyłącznie nauka przepisów i ich wykładni, łączona czasami (choć nie zawsze) z nauką konstruowania pism od strony formalnej.

Kultura

Jakieś dwieście lat temu czytać i pisać potrafili jedynie nieliczni. Każda osoba pracująca z językiem (prawnik, uczony, lekarz) posiadała odpowiednie wykształcenie z dziedziny literatury i potrafiła (przynajmniej w teorii) odnosić się do dzieł Platona, Biblii czy Szekspira.

Choć dziś nie ma już społecznego wymogu, by prawnicy znali się na literaturze klasycznej, dużym problem jest ich brak wszechstronnego oczytania. Mała ilość czasu wolnego sprawia, że przedstawiciele naszego zawodu, jeśli już czytają, to często literaturę fachową. Tracą tym samym umiejętność barwnego i zrozumiałego wysławiania się. Jest to postulat, który czasami pojawia się w dyskusjach nad stanem polskiej palestry:

Powinniśmy zdecydowanie więcej czytać literatury nieprawniczej!

Psychologia

Prawnika szkoli się, by reprezentując swojego klienta nie angażował się emocjonalnie w jego sprawy. Z drugiej strony akt przelewania swoich myśli na papier stanowi czynność wyjątkowo osobistą. Ten dysonans skutkuje pojawianiem się w pismach procesowych bezosobowych, biernych form; niejednoznacznych wyrażeń czy prób usunięcia jakichkolwiek zwrotów nacechowanych emocjonalnie.

Intelekt

Ostatnia przyczyna jest najmniej przyjemna, ale musimy się z nią zmierzyć – czasami prawnikom brakuje po prostu zdolności (lub przynajmniej solidnego treningu z logiki), by wysławiać się w sposób klarowny. Część z nas nie przykłada wagi do dyscypliny własnych wypowiedzi. Nie potrafimy oceniać argumentów i wybierać tych najlepszych.

Na szczęście, nie są to rzeczy wrodzone. Wszystkie można wyćwiczyć odpowiednią edukacją i ciężką pracą. Taki jest główny cel legal writingu.

Legal writing w służbie protestujących

Od tygodnia w Polsce odbywają się protesty wywołane wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (lub, jak mówi część komentatorów – tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, z uwagi na wadliwość powołania części jego członków i przewodniczącej). Środowiska prawnicze opublikowały w mediach społecznościowych informacje prawne pierwszej potrzeby dla protestujących, głownie dotyczące praw osób zatrzymanych i legitymowanych.

Niestety, często są to informacje zupełnie nieczytelne, które nie spełniają swojej podstawowej funkcji, czyli ekspresowego poradnika prawnego dla protestujących. Informacja taka powinna posiadać wszystkie cechy dobrego pisma procesowego.

Wady źle skonstruowanej informacji prawnej

Spójrzmy na fragment grafiki przygotowanej przez Okręgową Radę Adwokacką w Katowicach (link do oryginału).

Informacja o prawach zatrzymanego

Informacja o prawach zatrzymanego

Treść nie jest jeszcze najgorsza, ale zastosowane w ulotce rozwiązania typograficzne sprawiają, że nawet jako prawnik na co dzień zajmujący się takimi sprawami, mam niemały problem z przebrnięciem przez przygotowany tekst. Zobaczmy, jak stosując zasady typografii i poprawnego używania języka możemy go poprawić!

Nie mam dostępu do oryginalnej wersji w Wordzie, dlatego przygotowałem sobie możliwie wierną kopię:

Kopia przygotowanego tekstu

Kopia przygotowanego tekstu

Pozbycie się wyróżnień

W pierwszej kolejności musimy pozbyć się wszystkich zastosowanych wyróżnień, czyli pogrubienia, podkreślenia, kapitalików i czerwonego koloru. Nagromadzenie wyróżnień sprawia, że efekt jest odwrotny do zamierzonego – tekstu nie idzie czytać. Później zdecydujemy, co i jak wyróżniać.

Bez wyróżnień

Bez wyróżnień

Jak widać, wbrew obawom tekst stał się o wiele bardziej czytelny, gdy wyrzuciliśmy z niego wszystkie ozdobniki. Kolejna ważna rzecz to wyjustowanie, które w relatywnie krótkich kolumnach się po prostu nie sprawdza. Widać to zwłaszcza w dolnej części tabeli, gdzie pojawiają się między słowami duże plamy białej przestrzeni. Wyrównajmy zatem tekst do lewej.

Wyrównanie tekstu do lewej

Wyrównanie tekstu do lewej

Projekt strony

Zwróć uwagę na układ strony. Po lewej znajduje się kolumna, która zabiera sporo miejsca, a dostarcza niewielkiej liczby informacji. Przez to dwie pozostałe kolumny muszą być mocniej ściśnięte. Treść kolumny można po prostu przerzucić do nowego wiersza pod nagłówkiem.

Sam nagłówek jest zresztą mało czytelny, prawda? Po pierwsze, zastosowano tam kapitaliki, po drugie – jest zbyt długi. Przede wszystkim jednak użyto zbyt małego kontrastu pomiędzy tłem a tekstem, przez co czyta się to strasznie. Tekst powinien także znajdować się w większej odległości od krawędzi tabeli, żeby łatwiej dało się go czytać. Kilkoma kliknięciami można to poprawić:

Poprawiony układ tekstu

Poprawiony układ tekstu

Nagłówki są o wiele krótsze, ponieważ ta sama informacja i tak jest później powtarzana w tekście.

Przepisanie treści

To temat, który szerzej będą omawiał w przyszłości, ale obok typografii jest chyba najbardziej kluczowy.

Legal writing to przede wszystkim sztuka prostego i konkretnego wysławiania się.

Dlatego zaprezentowany na grafice wzór poprawiłem – uprościłem tekst, który jest przecież kierowany do nieprawników, do tego bardzo mocno rozemocjonowanych. Musi więc być prosty i konkretny. Pozbyłem się także formy biernej i niepotrzebnych ozdobników.

Poprawiony tekst

Poprawiony tekst

Zwróć także uwagę na to, że zmieniłem kolejność punktów 1 i 2 w prawej kolumnie. Skoro postępowanie przyspieszone znajduje się na końcu lewej kolumny, tak samo powinno być z prawej strony. Dodatkowo jeśli przesłanki z obu kolumn są tożsame, kopiowałem tekst w całości. Obie powyższe czynności wynikają z zasady konsekwencji.

Czcionka

Na sam koniec warto zając się czcionką. Zakładam, że grafika będzie dystrybuowana wyłącznie za pośrednictwem Internetu. W związku z tym, że będzie wyświetlana na ekranie, prawidłowym wyborem jest zastosowanie czcionki bezszeryfowej. Poniżej moje poprawki:

Informacja po poprawkach

Informacja po poprawkach

W pierwszej kolejności czcionkę Calibri zamieniłem na darmowy font Open Sans. Zwiększyłem nieco rozmiar w nagłówku i zastosowałem wyróżnienia, które dokładnie podkreślają to, co najważniejsze w danym punkcie. Zwiększyłem także odstępy między punktami. Dzięki temu łatwiej się we wszystkim połapać.

Legal writing robi różnicę

Porównaj teraz informację ORA przed moimi poprawkami i po ich zastosowaniu:

Informacja o prawach zatrzymanegoInformacja po poprawkach

W mojej ocenie grafika na dole jest dużo bardziej przejrzysta i czytelna. Ma zatem szansę zostać przeczytana i zrozumiana przez większą liczbę osób. A taki przecież był cel od samego początku, prawda?

Bazy orzeczeń

Żyjemy w złotym wieku informacji. Nie bez powodu od kilkunastu lat można zaobserwować rozkwit praw własności intelektualnej – teraz na tym polu następuje największy rozwój. Informacja jest cenna, przez co ogranicza się do niej dostęp. Na szczęście, jedną z funkcji państwa jest wyposażanie obywateli w dane niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Pojawiają się również inicjatywy oddolne, często związane z sektorem NGO, których celem jest propagowanie otwartego dostępu do informacji.

To tłumaczy, dlaczego publiczne bazy orzeczeń sądowych są w stanie zaspokoić Twoje potrzeby niemal tak samo dobrze, jak bazy komercyjne. Dziś przyjrzymy się zatem dostępnym odpłatnie oraz za darmo bazom orzeczeń. Pamiętaj, żeby nie korzystać z nich bezrefleksyjnie.

Programy prawnicze

Przez wiele lat na rynku funkcjonowały trzy wielkie programy prawnicze – Lex, Legalis oraz Lex Polonica. Dziś ostały się już tylko dwa pierwsze. Z uwagi na to, że są to platformy dedykowane prawnikom, najlepiej sprawdzają się w pracy z orzeczeniami.

Oba programy posiadają rozbudowane wyszukiwarki, odniesienia pomiędzy orzeczeniami i przepisami, a także powiązania między orzeczeniami cytowanymi i cytującymi. W Legalisie w chwili pisania tych słów znajduje się 2 453 147 orzeczeń, w Lexie2 426 031. Są to więc liczby absolutnie porównywalne i prawda jest taka, że w obu programach znajdziesz z dużym prawdopodobieństwem wszystkie kluczowe dla swojej pracy orzeczenia.

Bazy sądowe

Poszukiwanie orzecznictwa sądów powszechnych powinieneś rozpocząć od Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych. Jak sama nazwa wskazuje, znajdują się tutaj wyroki i postanowienia sądów apelacyjnych, okręgowych oraz rejonowych. Wydaje mi się, że nieco szwankuje wyszukiwarka, ale bardzo pomocnym narzędziem jest mapka, dzięki której wybierzesz sądy z dowolnej apelacji, których orzecznictwo chcesz poznać. Na dziś w bazie jest 342 399 dokumentów.

Sąd Najwyższy, w przeciwieństwie do NSA, posiada swoją własną stronę internetową i bazę orzeczeń. Przyjemna dla oka, choć nieco przestarzała szata graficzna oraz przystępna wyszukiwarka umożliwiają dostęp do 73 769 orzeczeń.

Orzeczeń sądów administracyjnych należy szukać przede wszystkim w bazie NSA. Baza obejmuje orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz sądów wojewódzkich od 2004 roku, a w przypadku NSA – także orzeczenia wcześniejsze, jeśli z jakichś powodów zostały uznane za istotne. Dziś znajduje się tam 1 830 446 orzeczeń.

Zdecydowanie najgorszą z punktu widzenia praktycznego bazą jest ta należąca do Trybunału Konstytucyjnego. Brzydko wygląda i jest toporna w nawigacji. Jeśli masz wybór, lepiej korzystać z tych samych orzeczeń umieszczonych w programach prawniczych. Baza TK zawiera 11 621 orzeczeń.

Na marginesie jedynie warto jeszcze wskazać na bazę interpretacji podatkowych Ministerstwa Finansów, w której znajduje się obecnie 128 416 dokumentów.

W zakresie orzeczeń międzynarodowych, zwracam uwagę przede wszystkim na bazę orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości (43 521 dokumentów) oraz zbiór Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (63 133 dokumentów)

Inicjatywa pozarządowa

Jako że sam byłem przez wiele lat związany z organizacjami pozarządowymi (wciąż jestem!), szczególną uwagę zwróciłem na System Analizy Orzeczeń Sądowych SAOS. To tworzone przez środowisko akademickie i sektor NGO narzędzie ma być czymś więcej niż tylko bazą orzecznictwa. Celem projektu jest stworzenie narzędzi analityki publicznej i wypracowywanie standardów dokumentów elektronicznych.

Wciąż rozwijana inicjatywa obecnie posiada w swojej bazie 411 524 orzeczeń sądów różnych rodzajów i szczebli.

Typography for Lawyers – recenzja

Typography for lawyers

Typography for lawyers

Terry Pratchett, mój ulubiony pisarz, lubił w swoich książkach parodiować jakieś konkretne zjawisko, grupę ludzi albo kulturę. Gdy zamierzał pisać Piramidy, czyli satyrę na wierzenia w starożytnym Egipcie, jego przygotowania wyglądały w ten sposób, że zanim wziął się do pisania, kupił całą półkę książek poświęconych Egiptowi.

To nie jest odosobniony przykład. Choć powszechny dostęp do Internetu zmienił nasz stosunek do książek, wciąż są popularnym źródłem fachowej, specjalistycznej wiedzy. Poradniki do dziś biją rekordy popularności niezależnie od formy ich wydania.

Literatura fachowa dla prawników

Będę wspominał o tym wielokrotnie – polscy prawnicy dramatycznie potrzebują porządnej literatury praktycznej. Choć niemal co tydzień na rynku pojawiają się naukowe monografie, komentarze i zbiory wzorów pism procesowych, bardzo mało jest tytułów faktycznie pokazujących, jak dobrze wykonywać zawód prawnika. To zadziwiające, że w branżach takich jak marketing, poradników nie sposób zliczyć, a adwokaci czy radcy muszą czekać miesiącami na wydawnictwo przydatne w ich pracy zawodowej.

W bardzo skromnym dorobku polskich publikacji praktycznych nie ma ani jednej (jeśli się mylę – dajcie znać!), która w całości dotyczyłaby typografii w pracy prawnika. Sam poruszyłem ten temat dopiero w swojej książce, ale, z uwagi na jej charakter, był to zaledwie zarys problematyki. Dlatego warto zapoznać się z Typography for Lawyers autorstwa Matthew Buttericka.

Zawartość książki

Butterick jest zawodu i typografem i prawnikiem, dzięki czemu potrafi przełożyć często skomplikowane zasady projektowania dokumentów na język zrozumiały dla adwokatów i radców prawnych (zabawne, zazwyczaj działa to w drugą stronę). Publikacja niezależnie od wersji (wydano ją drukiem oraz w formie e-booka) została podzielona na kilka związanych ze sobą tematycznie rozdziałów.

Przede wszystkim autor odpowiada na pytanie, czy typografia w ogóle ma znaczenie, a jeśli tak – z czego to wynika? Na przykładzie karty do głosowania pokazuje, jak złe zaprojektowanie dokumentu może się realnie przełożyć na podejmowane przez ludzi działania. Więcej opowiem o tym w kolejnym wpisie.

Kolejny duży dział poświęcono znakom – ich rodzajom, zasadom i sposobom wykorzystywania oraz błędom, jakie najczęściej są w związku z nimi popełniane. Znajduje się tu kilka rozdziałów poświęconych znakom niedrukowalnym (Spacja, Enter, Tab itd.), które wykorzystuje się w aranżacji tła dokumentu.

W części poświęconej formatowaniu tekstu Butterick rozprawia się z mitami dotyczącymi wyróżniania tekstu (pogrubienie, podkreślenie, kapitalizacja), prezentuje różne rodzaje krojów czcionek wraz z obszernymi przykładami oraz opisuje zasady formatowania nagłówków czy wiadomości e-mailowych.

Dalej znajduje się rozdział omawiający problematykę projektowania strony dokumentu, szczególnie istotny w pracy prawnika. Autor omawia wyrównywanie tekstu w kolumnie, odległości pomiędzy liniami oraz odległości między akapitami, marginesy, sposoby wyliczania i cytowania, tabele. Słowem – wszystko to, co pojawia się w pismach procesowych.

Na końcu książki znajdują się przykłady prawdziwych pism przed zastosowaniem zasad Buttericka oraz po takim zastosowaniu. Dodatkowo kilka słów poświęcono wymaganiom amerykańskich sądów dotyczącym pism procesowych oraz sposobom doboru narzędzi do drukowania.

Warto, ale nie za wszelką cenę

Uważam dzieło Matthew Buttericka za wartościową pozycję w biblioteczce każdego prawnika sporządzającego pisma procesowe. Choć jest to Typografia dla prawników, w rzeczywistości nie opisuje jakiejś specjalistycznej podkategorii typografii, która byłaby charakterystyczna wyłącznie dla adwokatów czy radców. To po prostu zbiór typograficznych zasad, które sprawdzą się w konstrukcji oficjalnych dokumentów.

Z tego powodu równie dobrze w Twojej zawodowej pracy sprawdzić może się jedna z kilku innych (nieprawniczych) książek poświęconych temu zagadnieniu, o których piszę na blogu. Tym bardziej, że duża część Typography for Lawyers to w zasadzie kurs korzystania z edytorów tekstu, co nie każdemu musi się podobać.

Optymalna liczba znaków w linii

Obok spraw karnych, przedmiotem mojego zainteresowania są przede wszystkim spory gospodarcze. W tego typu sprawach często pojawiają się problemy techniczne lub technologiczne, które rozstrzygnąć musi najpierw biegły, a potem sąd. Sprawia to, że pisma procesowe uczestniczących w sprawie pełnomocników potrafią rozrosnąć się do ogromnych rozmiarów. Trzeba bowiem nie tylko przedstawić argumentację prawną, ale także (a może przede wszystkim) rozbudowany stan faktyczny i szereg kwestii specjalistycznych.

Zbyt wiele znaków psuje odbiór

Właśnie w takiej sprawie dostałem ostatnio pismo od przeciwnika procesowego. Miało kilkanaście stron, ale nie to było najgorsze. Tekst został napisany przy pomocy czcionki Calibri o rozmiarze 10. Wyglądało to mniej więcej tak (wszystkie przykłady na podstawie fragmentu orzeczenia SN w sprawie o sygnaturze I KZP 3/20):

Zbyt długa linia

Średnia długość linii: 106 znaków.

Pomijając zupełnie fatalny dobór czcionki bezszeryfowej i jej zbyt mały rozmiar, głównym problemem tak skonstruowanego pisma jest za duża liczba znaków w jednej linii. Z uwagi na sposób zachowania naszych oczu podczas czytania, zbyt długie linie sprawiają, że łatwiej się gubimy i szybciej męczymy. Zbyt małe z kolei powodują, że zaburzony jest rytm czytania, co negatywnie wpływa na sposób zapamiętywania przyswajanych treści.

Pamiętaj, że licząc znaki w linii, uwzględniamy interpunkcję i spacje!

Właściwa liczba znaków w linii

Psychologowie nie są zgodni, ile dokładnie wynosi optymalna liczba znaków w linii, ale dość powszechnie przyjmuje się, że jest to wartość pomiędzy 45 a 80. Oczywiście w zależności od rodzaju pisma, przyjętej typografii i innych czynników, liczba znaków może się zmieniać.

Istnieje kilka sposobów na ustalenie pożądanej liczby znaków. Wpływ na to ma przede wszystkim krój czcionki. W związku z tym, że w pismach procesowych korzystamy wyłącznie z czcionek proporcjonalnych, szerokość umieszczonych w nich znaków będzie różna. Zmieńmy tekst z powyższego przykładu na krój Garamond:

Średnia długość linii: 103 znaki.

Średnia długość linii: 103 znaki.

Jak widać, sama zmiana kroju czcionki nie pomogła. Musimy zatem zwiększyć rozmiar czcionki, co zrobilibyśmy i tak z uwagi na jej czytelność. Standardowo posługuję się Garamondem w rozmiarze 14, który po zaaplikowaniu wygląda tak:

Średnia długość linii: 79 znaków.

Średnia długość linii: 79 znaków.

Do optymalnej długości braku nam już niewiele. Technik na dalsze ograniczenie liczby znaków jest kilka, ale wszystkie trzeba stosować z wyjątkowym wyczuciem. Generalnie błędnym rozwiązaniem jest rozstrzelenie tekstu, czyli zwiększenie odległości pomiędzy poszczególnymi znakami. To nadaje się do kapitalików, ale nie normalnego kroju:

Średnia długość linii: 58 znaków.

Średnia długość linii: 58 znaków.

Zdecydowanie lepiej wygląda zwiększenie bocznych marginesów (które i tak powinny być dość szerokie). Po ich lekkim zmodyfikowaniu otrzymamy gotowy do wydruku tekst:

Średnia długość linii: 71 znaków.

Średnia długość linii: 71 znaków.

Porównaj sobie teraz pierwszą grafikę z czcionką Calibri oraz ostatni przykład. Który z nich łatwiej i szybciej się czyta?

Cechy dobrego pisma procesowego

Idąc na studia prawnicze miałem już za sobą spore doświadczenie dziennikarskie. Udzielałem się na kilku portalach, w tym jeden prowadziłem, współtworzyłem także mniej lub bardziej udane podziemne czasopisma i ziny. Byłem w związku z tym przekonany, że bez problemu poradzę sobie z dokumentami, jakie zapewne będziemy przygotowywać w ramach prawniczej edukacji.

Do tej pory nikt nie uczył poprawnie pisać

Gdy na piątym roku studiów zorientowałem się, że nie miałem ani jednych zajęć poświęconych wyłącznie przygotowaniu mnie do prawidłowego sporządzania pism procesowych, mocno się zdziwiłem. Oczywiście zdarzyło się kilka razy, że na konwersatoriach mieliśmy za zadanie przygotować jakieś pisma, ale zawsze (zawsze!) oceniane one były wyłącznie pod kątem spełnienia wymogów formalnych.

Do dziś nie mogę zrozumieć, dlaczego ta kluczowa dla prawnika dziedzina jest tak bardzo ignorowana.

Przecież większość swojego zawodowego czasu spędzamy na przygotowaniach do sporządzenia pisma lub na samym pisaniu. Na amerykańskich uniwersytetach legal writing to często całoroczny kurs o randze normalnego przedmiotu, funkcjonują tam czasopisma zajmujące się legal writingiem. Założono zresztą poświęcony temu zagadnieniu instytut.

Skoro nikt nie uczy dziś w Polsce prawidłowego sporządzania pism procesowych w zakresie większym niż zgodność z obowiązującymi przepisami, bardzo trudno jest zdobyć podstawowe informacje w tej dziedzinie.

Jedną z najważniejszych jest zestaw cech dobrze przygotowanego pisma procesowego.

Cel pisma procesowego

Pismo procesowe powinno być traktowane jak narzędzie, ponieważ tym w istocie jest. Jego wyłączny cel to przekonanie kogoś (sądu, prokuratora, drugiej strony) do swojego poglądu na konkretną sprawę. Jeśli się nad tym głębiej zastanowisz, to najbardziej podstawowe z zadań takiego dokumentu. Wszystko inne sprowadza się właśnie do niego.

Wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie? Przekonaj sąd, że Twój klient już się zresocjalizował i nie stwarza zagrożenia. Pozew? Przekonaj sąd, że spełnione zostały przesłanki dochodzenia wierzytelności na drodze sądowej. Wniosek dowodowy? Przekonaj sąd, że te dowody są niezbędne do prawidłowego rozpoznania sprawy. Mogę tak jeszcze długo.

Cechy dobrego pisma

Z tak postawionego celu można wyinterpretować kilka pożądanych cech pisma procesowego.

Przede wszystkim, pismo musi być możliwie krótkie. Mówię możliwie, ponieważ nie ma jednej, ogólnej miary w tym zakresie. Im mniej czasu zabierzesz adresatowi swoją pisaniną, tym lepsze wrażenie po sobie pozostawisz. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy chcemy pójść na spacer, poczytać książkę albo pobawić się z dzieckiem. Nie każ sędziemu wybierać pomiędzy tym a Twoimi rozwleczonymi do granic przyzwoitości argumentami.

Po drugie, pismo musi być konkretne. To nie to samo, co krótkie. Przeczytałem w swoim życiu setki dokumentów, które miały kilkadziesiąt stron, a stały bardzo daleko od jakiegokolwiek konkretu. Nie uprawiaj filozofii, nie opowiadaj bajek. Przechodź od razu do meritum. Pismo procesowe powinno być traktowane jak sprint, a nie bieg przełajowy z przeszkodami.

Zadbaj o poprawność językową i techniczną (typograficzną) pisma. Sędziowie i przeciwnicy procesowi czytają Twoje dokumenty nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że muszą. Dlatego powinieneś uszanować ich czas i przygotowywać takie pisma, które nie mają literówek, błędów typograficznych i niejasnych zdań wielokrotnie złożonych.

Twórz pisma tak proste, jak to tylko możliwe bez utraty walorów merytorycznych. Nie zaimponujesz sędziemu swoją prawniczą wiedzą, bo jest duża szansa, że ma jej więcej od Ciebie. A jeśli nie ma, tylko niepotrzebnie go zirytujesz. Powiedz, co masz powiedzieć – nie udziwniaj na siłę, nie stosuj bezsensownie łacińskich paremii lub złożonego wnioskowania prawniczego. Oczywiście to nie znaczy, że masz rezygnować ze skomplikowanych wywodów prawnych – po prostu rób to z głową.

Najtrudniejsza z tych wszystkich porad brzmi jednak:

Bądź wiarygodny i sympatyczny.

Te dwie nierozerwalnie związane ze sobą cechy często przesądzają o tym, czy mamy do czynienia z dobrym, czy zaledwie przeciętnym prawnikiem. Więcej powiem o nich przy okazji recenzowania Adwokata Diabła Iaina Morley’a. Jeśli jesteś sympatyczny, wzbudzasz większe zaufanie innych uczestników procesu. Budujesz tym samym swoją wiarygodność. Dobrze widać to na przykładzie sposobu przesłuchiwania świadków – gdy traktujesz ich z szacunkiem, sędzia z dużym prawdopodobieństwem będzie tak traktował również Ciebie.

Nie atakuj w swoich pismach kogokolwiek, nie stosuj pustej erystyki, nie kłam, nie pomijaj faktów niepasujących do Twojej wersji wydarzeń. Polemizuj, argumentuj, wyjaśniaj. I przede wszystkim – nie cwaniakuj.

Drogowskazy w piśmie procesowym

Kilka lat temu pojechałem na dłuższe wakacje w Bieszczady. Choć nie miałem w planach rzucać wszystkiego, bardzo chciałem pooddychać górskim powietrzem. Podczas jednej z dłuższych tras nieco pogubiłem drogę, a telefon jak na złość padł i nie mogłem sprawdzić, gdzie jestem. Po godzinie zaczynałem już odczuwać zauważalny niepokój.

Gdy wreszcie zobaczyłem znak wskazujący drogę do najbliższej miejscowości, z zagubionego podróżnika zmieniłem się w trapera mającego konkretny cel. Prosty napis z niewielką liczbą informacji był w stanie momentalnie zmienić moje nastawienie i priorytety.

Może na mniejszą skalę, ale podobną funkcję pełnią drogowskazy w pismach procesowych.

Drogowskaz pisma procesowego

Przez drogowskaz rozumiem zamieszczoną w piśmie informację opisującą zawartość dokumentu lub pozwalającą zorientować się w jego strukturze. Najbardziej znanym drogowskazem w drukowanym dokumencie jest spis treści.

Nie muszę chyba mówić, że, tak jak w przypadku kilkusetmetrowych podróży, w krótkich pismach drogowskazy są po pierwsze zbędne, a po drugie niemile widziane. Nie spełniają swojej podstawowej funkcji, ponieważ całość dokumentu jest niemal od razu widoczna dla czytelnika. Jeśli pismo ma mniej niż 3 strony samego uzasadnienia, drogowskaz jest bezcelowym ozdobnikiem. Zgodnie z zasadami legal writingu powinniśmy się go więc jak najszybciej pozbyć.

Spis treści

Spis treści znany z książek lub czasopism jest pierwszym, intuicyjnym drogowskazem, który przychodzi nam do głowy. Jest również niedopuszczalny w piśmie procesowym, ponieważ nie ma go w zasadzie gdzie umieścić.

Pismo procesowe zaczyna się od konkretnych danych – oznaczenia sądu, stron, tytułu, wreszcie petitum. Nie możemy zatem spisu treści umieścić na początku. Z drugiej strony pismo powinno zakończyć się podpisem i wymieniem załączników. Także i w tym miejscu spis treści będzie wyglądał co najmniej podejrzanie.

Jedyny dokument prawniczy, w którym widziałbym spis treści, to rozbudowana opinia prawna. Przy kilkudziesięciu stronach i sporej liczbie poruszanych wątków, aż się prosi, by zastosować w niej elegancki spis treści na początku lub (rzadziej) na końcu dokumentu.

Śródtytuły

Z pewnością najbardziej popularnym sposobem wskazywania czytelnikowi drogi w piśmie procesowym jest stosowanie śródtytułów. Aktualne są tutaj niemal wszystkie uwagi, które odnoszą się do tytułu pisma procesowego.

Obok najbardziej popularnego śródtytułu, czyli “Uzasadnienia”, w dłuższych dokumentach warto stosować oznaczenia poszczególnych części tekstu. Pamiętaj jednak, by śródtytuły miały logiczną konstrukcję i ze sobą współgrały. Skoro najpierw piszesz “Stan faktyczny”, umieść gdzieś dalej “Stan prawny” – o taką konsekwencję mi chodzi.

Odrębnym tematem jest numerowanie śródtytułów. Stosuje się tutaj cyfry rzymskie, arabskie, litery lub symbole. Z moich doświadczeń wynika, że najlepiej używać cyfr arabskich, a gdy numerowanie jest wielopoziomowe – zbitek w stylu 1.3 albo 2.1.

Akapity wprowadzające i podsumowujące

Specyficzne rodzaje akapitów są z kolei tym rodzajem drogowskazu, którego najczęściej nie zauważamy. Niemal intuicyjnie stosujemy na końcu pisma akapit zaczynający się od “Podsumowując”, “Reasumując” lub (mam nadzieję, że tego nie robicie!) “Rekapitulując”. To nic innego jak akapit podsumowujący, w którym powinniśmy zawrzeć nasze główne tezy i konkluzję prezentowanej argumentacji.

Akapit wprowadzający pełni podobną rolę. Kierując się starą, dziennikarską maksymą, naszą główną tezę powinniśmy przywołać już na samym początku. Nie zmuszaj sędziego do czekania. Kieruj się zasadą:

Najważniejsze rzeczy zawsze pisz na początku.

Pismo procesowe to nie beletrystyka, w której czytelnik ma z napięciem oczekiwać rozwiązania zagadki. To nie sztuka teatralna budująca napięcie przez pierwsze akty, by zdetonować emocje na samym końcu. W swoim piśmie masz przekonać kogoś do swoich racji, więc lepiej zacząć przekonywać go jak najszybciej.

Teksty na marginesie

Zupełnie wyjątkowym rodzajem drogowskazu, który zdarzało mi się widywać jedynie w amerykańskich pismach procesowych, są teksty na bocznych marginesach. Możesz kojarzyć je z podręczników prawa, a w komentarzach przyjmują postać numerów bocznych.

Polskie sądy chyba nie są jeszcze gotowe na taką ekstrawagancję, choć napisy na marginesach mają niewątpliwe zalety. Nie zaburzają rytmu tekstu, są dobrze wyeksponowane nawet bez pogrubienia lub innego wyróżnienia i łatwo wykonać je w sposób estetyczny.

Tytuł pisma procesowego

Sztuka tworzenia zgrabnych i wpadających w oko tytułów od setek lat praktykowana była najpierw przez pisarzy, a później przez szeroko pojętą prasę. W czasach elektronicznego przepływu danych tytuły, które pełnią podobną funkcję co nagłówki, stały się obiektem specjalnego zainteresowania marketingowców. W swej najbardziej patologicznej wersji przekształciły się w clickbaity.

Podstawa prawna

Blog, na którym jesteś, w swoich założeniach ma nie być powtórką z przepisów, ale czasami nie można tego uniknąć. Dlatego spójrzmy na trzy procedury obowiązujące w Polsce.

W przypadku Kodeksu postępowania cywilnego, sprawa jest jasna. W art. 126 § 1 pkt 3 KPC ustawodawca wprost wskazuje, że jednym z wymogów formalnych pisma procesowego jest oznaczenie jego rodzaju. Zauważ, że nie posłużono się tutaj słowem “tytuł”, które ma węższy zakres pojęciowy niż “rodzaj”.

Procedura karna nie posiada analogicznej regulacji jak KPC. Tutaj ustawodawca postawił na treść i uzasadnienie pisma procesowego. Oczywiście profesjonalne pismo musi mieć tytuł, ale nie wynika to wprost z żadnego przepisu.

Postępowanie administracyjne, jako bardziej odformalizowane, ma jeszcze mniej wymogów. W art. 63 § 2 KPA wskazano jedynie konieczność określenia podmiotu składającego pismo i jego żądania. Z kolei postępowanie sądowoadministracyjne zawiera regulację podobną do cywilnej – w art. 46 § 1 pkt 2 PPSA wymieniono rodzaj pisma jako jeden z jego warunków formalnych.

Czy tytuł ma znaczenie?

Choć część ustaw stawia w tym zakresie określone wymogi, tytuł generalnie nie ma dużego znaczenia, gdy treść pisma jest jednoznaczna. Panuje dość powszechna zgoda, że o charakterze pisma nie decyduje wyłącznie jego nazwa, co znalazło swój wyraz chociażby w art. 130 § 1 KPC.

Nie oznacza to jednak, że tytuł jest w ogóle bezwartościowy. Przede wszystkim, ma on istotne znaczenie, gdy pozostała treść pisma budzi wątpliwości. Przykładowo, zażalenie i skarga na referendarza mogą być do siebie bardzo podobne. To jednak dwa zupełnie inne środki zaskarżenia, których weryfikacja odbywa się na nieco innych zasadach. Jeszcze większe problemy budzi pomylenie zażalenia z apelacją, zwłaszcza gdy ta ostatnia dotyczy tylko kosztów postępowania.

Po drugie, prawidłowo skonstruowany tytuł jest dowodem profesjonalizmu i nie zmusza sędziego, który będzie rozstrzygał Twoją sprawę, do podejmowania dodatkowych decyzji w zakresie tego, jak zakwalifikować otrzymane pismo.

Merytoryczne aspekty tytułu pisma procesowego

Pamiętaj o tym, że wszystko co robisz, musi odpowiadać celowi, jaki sobie założyłeś. Dlatego tytuł pisma powinien być możliwie krótki (bo pisma procesowe to nie miejsce na artystyczne eksperymenty) oraz maksymalnie precyzyjny (ponieważ szanujesz czas sędziego).

Obowiązkowym elementem tytułu jest wskazanie rodzaju pisma procesowego. Chodzi przy tym o konkretny rodzaj, a nie ich grupę.

Z tego powodu niedopuszczalne tytuły pisma to:

  • podanie;
  • środek zaskarżenia;
  • pismo.

W przypadku tego ostatniego, czyli “pisma”, zdania są podzielone. Czasami składane przez Ciebie dokumenty trudno jest zakwalifikować do jednej z popularnych kategorii. Przykładowo, problem pojawia się, gdy wykonujesz zobowiązanie sądu do przesłania jakiegoś dokumentu. Od biedy możesz wtedy napisać “Pismo przewodnie”, ale taki tytuł ja rezerwuję do specyficznych przesyłek, w których pismo przewodnie stanowi rodzaj spisu treści, a załącznikami do niego są inne pisma procesowe. W omawianej sytuacji dużo lepiej napisać “Wykonanie zobowiązania Sądu“. Krótko i absolutnie na temat, od razu wiadomo, o co chodzi.

Obok rodzaju pisma, choć nie jest to twarda reguła, można dodać konkretną podkategorię wskazującą przedmiot sprawy. Przykłady dopuszczalnych tytułów:

  • wniosek dowodowy;
  • apelacja oskarżonego;
  • pozew o zapłatę;
  • skarga na referendarza sądowego;
  • zażalenie;
  • wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku.

Wystrzegaj się dłuższych tytułów w stylu “Pozew o zapłatę faktury z tytułu wykonanych robót budowlanych”. Podstawa powództwa o zapłatę wynikać będzie z uzasadnienia, na etapie tytułu ta wiedza nic sędziemu nie daje, a jedynie wprowadza niepotrzebny chaos.

Nie muszę chyba wspominać, że “Zażalenie na postanowienie Sądu Okręgowego w Bydgoszczy Wydział II Karny z dnia 30.10.2020 r. w sprawie o sygn. II K 12/34 w przedmiocie przedłużenia tymczasowego aresztowania” nie stało nawet w pobliżu prawidłowego tytułu pisma procesowego.

Techniczne aspekty tytułu pisma procesowego

Gdy ustalisz już, jaka będzie treść Twojego tytułu, czas na trochę typografii. Standardowo tytuły pism procesowych równane są do środka strony. Dzięki temu stanowią centralny punkt kartki i od razu przykuwają wzrok czytającego.

By odróżnić tytuł od reszty treści, zazwyczaj pisze się go większą czcionką. Nie przesadź jednak z rozmiarem – kompozycja to jedna całość i wszystkie jej elementy muszą ze sobą współgrać. Dlatego tytuł pisz czcionką większą o 2 lub 4 punkty. To w zupełności wystarczy i nie będzie sprawiać nachalnego wrażenia.

Jeśli chodzi o wyróżnienie, powszechnie stosuje się pogrubienie. Nie widzę w nim nic złego – dobrze podkreśla cel, dla którego tytuł wstawiany jest na pierwszej stronie. W żadnym wypadku nie używaj jednak w tytule kapitalików (wielkich liter)! Choć to powszechna praktyka, udowodniono naukowo, że użycie kapitalików zmniejsza czytelność tekstu nawet o kilkanaście procent. To dlatego, że nasze oko przyzwyczaiło się do rozróżniania wielkich i małych liter. Same wielkie zlewają się często ze sobą i musimy zauważalnie zwolnić, by odczytać tak napisany tekst.

Żeby nie być gołosłownym, przykłady źle skonstruowanych tytułów:

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén