O sztuce tworzenia pism procesowych i innych dokumentów prawniczych.

Kategoria: Bibliografia

Triumf typografii – recenzja

Triumf typografii

Triumf typografii

Żeby osiągnąć zauważalny postęp w badaniach nad prawniczą typografią, należy umieszczać ją w szerszym kontekście kulturowym, wykraczającym poza sale sądowe i gabinety w prawniczych kancelariach. Potrzebna jest odpowiednia perspektywa i możliwość porównywania celów oraz sposobów ich realizacji z innymi płaszczyznami, na których pracuje się z pismem. Dobrym początkiem tego typu rozważań jest Triumf typografii – zbiór artykułów pod redakcją Henka Hoeksa i Ewana Lentjesa.

Filozoficzna perspektywa

Autorzy większości tekstów zamieszczonych w tym zbiorze udowadniają, że typografia to nie tylko prymitywne układanie liter na stronie lub wybór odpowiedniej czcionki. To sposób, dzięki któremu mogą rozprzestrzeniać się idee, metoda komunikacji i artystycznego wyrazu. W czasach zdominowanych przez słowo pisane (bazują na nim niemal wszystkie media społecznościowe), wyzwania stojące przed typografią są poważniejsze niż kiedykolwiek.

Z tego powodu warto zapoznać się ze zróżnicowanym patrzeniem na cel i zasady typografii, jakie prezentują poszczególni autorzy tej pozycji. Całość została podzielona na trzy części.

Historia typografii

Pierwsza, według mnie najciekawsza, to eseje poświęcone historii typografii czy, w szerszym zakresie, ewolucji słowa drukowanego. Możemy tutaj prześledzić początki i wpływ na naszą cywilizację wynalazku Gutenberga, rozwój technologii druku na przestrzeni wieków, zmieniające się mody i tendencje typograficzne oraz zderzenie tej dziedziny wiedzy (i sztuki!) z postmodernizmem.

To przydatna wiedza, która pozwala nabrać odpowiedniego dystansu do zadań typograficznych, jakie stoją przed współczesnym prawnikiem. Pisma urzędowe nigdy nie odnalazły swojego typograficznego miejsca w taki sposób, jak zrobiły to książki, plakaty i czasopisma. Wnioski wyciągnięte z tego faktu będą miały istotny wpływ na nasze postrzeganie typografii w pracy prawnika.

Typografia na tle przemian społecznych

W opozycji do mocno historycznego początku, druga część Triumfu typografii zajmuje się przede wszystkim powiązaniami tej dziedziny z przemianami społecznymi, jakie mają miejsce od kilkuset lat. Zadania i reguły stojące przed typografami omawiane są z perspektywy podstaw społeczeństwa obywatelskiego, fenomenu rewolucji cyfrowej, zasad humanizmu czy kultury DIY (Do It Yourself). Choć nieco mniej zjadliwa niż pierwsza, ta część także pozwala spojrzeć na naszą pracę z zupełnie nowej pozycji.

Typografia w sztukach wizualnych

Zdecydowanie najsłabszą częścią książki jest ta ostatnia, poświęcona w większości artystycznemu ujęciu typografii. Autorzy często wchodzą tutaj w przeintelektualizowany ton, którego ja nie jestem w stanie strawić. Interpretują pojedyncze prace typograficzne w ten sam sposób, w jaki mówi się o postmodernistycznej sztuce nowoczesnej. Jasnym punktem jest tu jednak artykuł poświęcony tworzeniu napisów na budynkach użyteczności publicznej.

Zdecydowanie warto

Mimo mocnej zadyszki na końcu, Triumf typografii powinien znaleźć się na półce każdego, kto na co dzień obcuje z dużymi porcjami tekstu. To jedna z tych pozycji, które może nie pozwolą Ci nabyć konkretnych umiejętności technicznych, ale zauważalnie wzbogacą Cię wewnętrznie. Książka warta swojej ceny.

Michał Wysocki

Typography for Lawyers – recenzja

Typography for lawyers

Typography for lawyers

Terry Pratchett, mój ulubiony pisarz, lubił w swoich książkach parodiować jakieś konkretne zjawisko, grupę ludzi albo kulturę. Gdy zamierzał pisać Piramidy, czyli satyrę na wierzenia w starożytnym Egipcie, jego przygotowania wyglądały w ten sposób, że zanim wziął się do pisania, kupił całą półkę książek poświęconych Egiptowi.

To nie jest odosobniony przykład. Choć powszechny dostęp do Internetu zmienił nasz stosunek do książek, wciąż są popularnym źródłem fachowej, specjalistycznej wiedzy. Poradniki do dziś biją rekordy popularności niezależnie od formy ich wydania.

Literatura fachowa dla prawników

Będę wspominał o tym wielokrotnie – polscy prawnicy dramatycznie potrzebują porządnej literatury praktycznej. Choć niemal co tydzień na rynku pojawiają się naukowe monografie, komentarze i zbiory wzorów pism procesowych, bardzo mało jest tytułów faktycznie pokazujących, jak dobrze wykonywać zawód prawnika. To zadziwiające, że w branżach takich jak marketing, poradników nie sposób zliczyć, a adwokaci czy radcy muszą czekać miesiącami na wydawnictwo przydatne w ich pracy zawodowej.

W bardzo skromnym dorobku polskich publikacji praktycznych nie ma ani jednej (jeśli się mylę – dajcie znać!), która w całości dotyczyłaby typografii w pracy prawnika. Sam poruszyłem ten temat dopiero w swojej książce, ale, z uwagi na jej charakter, był to zaledwie zarys problematyki. Dlatego warto zapoznać się z Typography for Lawyers autorstwa Matthew Buttericka.

Zawartość książki

Butterick jest zawodu i typografem i prawnikiem, dzięki czemu potrafi przełożyć często skomplikowane zasady projektowania dokumentów na język zrozumiały dla adwokatów i radców prawnych (zabawne, zazwyczaj działa to w drugą stronę). Publikacja niezależnie od wersji (wydano ją drukiem oraz w formie e-booka) została podzielona na kilka związanych ze sobą tematycznie rozdziałów.

Przede wszystkim autor odpowiada na pytanie, czy typografia w ogóle ma znaczenie, a jeśli tak – z czego to wynika? Na przykładzie karty do głosowania pokazuje, jak złe zaprojektowanie dokumentu może się realnie przełożyć na podejmowane przez ludzi działania. Więcej opowiem o tym w kolejnym wpisie.

Kolejny duży dział poświęcono znakom – ich rodzajom, zasadom i sposobom wykorzystywania oraz błędom, jakie najczęściej są w związku z nimi popełniane. Znajduje się tu kilka rozdziałów poświęconych znakom niedrukowalnym (Spacja, Enter, Tab itd.), które wykorzystuje się w aranżacji tła dokumentu.

W części poświęconej formatowaniu tekstu Butterick rozprawia się z mitami dotyczącymi wyróżniania tekstu (pogrubienie, podkreślenie, kapitalizacja), prezentuje różne rodzaje krojów czcionek wraz z obszernymi przykładami oraz opisuje zasady formatowania nagłówków czy wiadomości e-mailowych.

Dalej znajduje się rozdział omawiający problematykę projektowania strony dokumentu, szczególnie istotny w pracy prawnika. Autor omawia wyrównywanie tekstu w kolumnie, odległości pomiędzy liniami oraz odległości między akapitami, marginesy, sposoby wyliczania i cytowania, tabele. Słowem – wszystko to, co pojawia się w pismach procesowych.

Na końcu książki znajdują się przykłady prawdziwych pism przed zastosowaniem zasad Buttericka oraz po takim zastosowaniu. Dodatkowo kilka słów poświęcono wymaganiom amerykańskich sądów dotyczącym pism procesowych oraz sposobom doboru narzędzi do drukowania.

Warto, ale nie za wszelką cenę

Uważam dzieło Matthew Buttericka za wartościową pozycję w biblioteczce każdego prawnika sporządzającego pisma procesowe. Choć jest to Typografia dla prawników, w rzeczywistości nie opisuje jakiejś specjalistycznej podkategorii typografii, która byłaby charakterystyczna wyłącznie dla adwokatów czy radców. To po prostu zbiór typograficznych zasad, które sprawdzą się w konstrukcji oficjalnych dokumentów.

Z tego powodu równie dobrze w Twojej zawodowej pracy sprawdzić może się jedna z kilku innych (nieprawniczych) książek poświęconych temu zagadnieniu, o których piszę na blogu. Tym bardziej, że duża część Typography for Lawyers to w zasadzie kurs korzystania z edytorów tekstu, co nie każdemu musi się podobać.

Pierwsza pomoc w typografii – recenzja

Pierwsza pomoc w typografii

Pierwsza pomoc w typografii

Już kilkanaście lat zajmuję się prawem i uczciwie przyznam, że dopóki nie zainteresowałem się legal writingiem, nikt nigdy nie powiedział mi, jak ważna dla prawnika może być typografia.

W jednym z ostatnich wpisów poruszyłem ważny typograficzny temat – kroje czcionek. Jest to jednak tylko malutki fragment szerokiego zakresu spraw, o których musi myśleć prawnik.

Miesięcznie indywidualna kancelaria jest w stanie wyprodukować kilkadziesiąt pism procesowych. Sumując taką liczbę dokumentów, przy uwzględnieniu wielkości różnych kancelarii i ich składów osobowych może się okazać, że sektor prawniczy wydaje więcej, niż klasyczni wydawcy prasy i książek.

W USA zrobiono takie badania i faktycznie wyszło z nich, że prawnicy wydają w skali kraju więcej niż książkowe wydawnictwa. Po szczegóły odsyłam do książki The Lawyer’s Guide to Writing Well.

Typografia dla prawnika

Takie postawienie sprawy oznacza, że prawnicy poważnie powinni zainteresować się elementami procesu wydawniczego, które mają wpływ na ostateczny kształt ich pism. Chyba najważniejszym z nich jest prawidłowa typografia.

Szczegółowo temat ten omówimy przy okazji recenzji książki Matthew Buttericka Typography for Lawyers, ale chcę to podkreślić już teraz – typografia jest jednym z kluczowych elementów dobrego legal writingu, ponieważ ma ogromny wpływ na czytelność tekstu i siłę jego przekonywania.

Z uwagi na to, że typografia jest wśród polskich prawników straszliwe zaniedbana, bardzo łatwo uzyskać tutaj zauważalną poprawę w ekspresowym tempie.

Pierwsza pomoc typograficzna

Oczywiście mało kto ma czas, by szkolić się w zawodzie będącym połączeniem fachowca i artysty. Dlatego powstają mnie lub bardziej udane poradniki typograficzne. Do tych drugich zaliczam książkę Hansa Petera Willberga i Friedricha Forssmana.

Pierwsza pomoc w typografii to nawet bardziej album niż książka. Autorzy w artystyczny sposób prezentują różnorodne treści, które można z miejsca zastosować w pracach nad pismem procesowym.

W przeciwieństwie do kilku innych dostępnych na rynku pozycji, mało jest tutaj filozofowania. Mamy za to niekonwencjonalnie poskładane strony, które przywodzą na myśl raczej galerię sztuki niż praktyczny poradnik.

Utylitarna zawartość

Ciebie w książce powinny zainteresować przede wszystkim obszerne zestawienia czcionek wraz z przykładami oraz wszystkimi elementami, które poza krojem składają się na obraz pisma procesowego.

Omówiono wykorzystanie elementów graficznych (tabele, wykresy), a nawet wstawiono kilka zupełnie różnych kartek, by pokazać różnicę w druku na różnych rodzajach papieru.

W publikacji znajduje się również kilka zestawień najważniejszych założeń typograficznych oraz najczęstszych błędów, razem składających się na porządną dawkę praktycznej wiedzy.

Jeśli nie masz za dużo czasu (a kto go dziś ma?), a chciałbyś bezkolizyjnie zmierzyć się z problematyką typografii pism urzędowych, ta pozycja jest właśnie dla Ciebie!

The Lawyer’s Guide to Writing Well – recenzja

W swoim poprzednim wpisie użyłem metafory pływania by pokazać, jak dobrze dobrane metody nauki pozwalają szybciej i łatwiej osiągnąć wyznaczone cele. Zamiast miotać się pomiędzy niesprawdzonymi technikami, warto od razu angażować swój czas i siły tam, gdzie możemy liczyć na realny progres.

Dlatego dziś opowiem Ci o muzyce.

Bycie samoukiem

W pierwszej klasie liceum postanowiłem, że będę grał na gitarze. Moje wcześniejsze doświadczenia z instrumentami ograniczały się do plastikowego fletu na lekcjach muzyki, ale nie było to żadną przeszkodą, ponieważ bardzo chciałem grać.

Zamiast pójść do szkoły muzycznej albo zapisać się na porządny kurs, postanowiłem zostać samoukiem. Podpatrywałem trochę od starszych kolegów i koleżanek, głównie jednak miotałem się po Internecie i robiłem po łebkach różne lekcje, uczyłem się także utworów, które akurat bardzo mi się podobały.

Nie miałem żadnego planu. Choć po kilkunastu latach sporadycznego ćwiczenia szło mi całkiem nieźle, wciąż czułem niedosyt i wiedziałem, że robię masę podstawowych, technicznych błędów. Dopiero kilka lat temu, gdy przypadkowo trafiłem na kurs Ericha Andreasa i zrobiłem kilka pierwszych lekcji poczułem, że otworzył się przede mną zupełnie nowy świat. Miałem wrażenie, że ktoś zdjął błonę, która oddzielała mnie od rzeczywistości. Wszystko nagle stawało się zrozumiałe, proste i, co najważniejsze, oczywiste. Od razu zrozumiałem, że samouctwo tam, gdzie nie ma takiej potrzeby, jest jedynie marnowaniem czasu i życiowej energii.

Drugi raz poczułem się w taki sam sposób, gdy przeczytałem The Lawyer’s Guide to Writing Well.

Połączenie doświadczeń dziennikarza i prawnika

Omawiana książka jest dziełem profesorów prawa (Tom Goldstein) i dziennikarstwa (Jethro K. Lieberman). Dzięki temu znajdziemy w niej ogromną liczbę przemyśleń i obserwacji, których nie ma w zwyczajnych podręcznikach legal writingu. Autorzy, oprócz własnych badań, posiłkowali się także doświadczeniem zdobytym w doradztwie wielki kancelariom, które same miały problemy z pismami procesowymi.

Pierwsza część The Lawyer’s Guide to Writing Well to rozdziały z pogranicza filozofii, statystyki i językoznawstwa. Autorzy tłumaczą, dlaczego prawnicy nie potrafią pisać zwięźle i klarownie. Szczegółowo omawiany jest rys historyczny podejścia do konstruowania dokumentów prawniczych, o czym powiem jeszcze dalej.

Rozdziały przepełnione są konkretnymi poradami. W przeciwieństwie do konkurujących pozycji na rynku, ta nie jest może wypchana po brzegi przykładami, ale z drugiej strony zwiększa to jej przystępność i czytelność.

Maszyna do pisania i komputer

Recenzowana książka jest wyjątkowa także z innego powodu. Jej pierwsza edycja ukazała się w 1988 roku, gdy w powszechnym obrocie były maszyny do pisania. Edycję drugą, którą ja mam przyjemność posiadać (na rynku jest już trzecie wydanie), opublikowano w 2002 roku. W tym czasie większość kancelarii posiadała już komputery i pisma tworzone były w edytorach tekstu.

Bazując na tej historycznej perspektywie autorzy tłumaczą, z czego wynikać mogą złe nawyki prawników. Przekonująco analizują katastrofalną typografię, niemal żywcem wziętą z czasów maszyn do pisania, którą w obrocie wciąż utrzymuje niezdrowie przywiązanie do tradycji.

Główne przesłanie tej pozycji jest następujące:

Fakt, że Twój szef lub patron robi coś w określony sposób, bo tak nauczył go jego szef lub patron, nie obliguje Cię do tego, byś powtarzał te same błędy.

Potrzebujesz planu

Przygotowanie dobrego pisma procesowego, od momentu otrzymania pierwszych informacji o sprawie, aż do złożenia dokumentu w sądzie, można rozpisać na konkretne kroki. Można, mówiąc językiem informatyków, znaleźć na to algorytm.

Autorzy proponują następujący:

  1. stwórz pierwszą teorię rozwiązania problemu i ją zapisz;
  2. zbadaj sprawę, robiąc notatki;
  3. przygotuj surową wersję swojego pisma;
  4. ponownie oceń stworzoną teorię, wyjaśnij ją sobie na piśmie;
  5. przygotuj formalny zarys pisma;
  6. skonstruuj pismo;
  7. przeorganizuj jego układ i treść;
  8. przepisz to, co trzeba;
  9. redakcja, redakcja i jeszcze raz redakcja;
  10. poproś kogoś o korektę.

Kluczowym elementem tego systemu jest punkt 9, który (podobnie jak 7 i 8), będziesz musiał powtarzać wielokrotnie. Tylko w taki sposób jesteś w stanie stworzyć czytelne pismo spełniające swoje podstawowe, procesowe funkcje.

Dobra inwestycja

Zakup The Lawyer’s Guide to Writing Well to dobra inwestycja. Oprócz szeregu kolejnych rozdziałów poświęconych stricte pisaniu, autorzy prezentują również bogatą bibliografię, sposoby radzenia sobie z blokadą twórczą czy zasady prowadzenia legalwritingowych audytów.

W Polsce książkę można czasami kupić na serwisach aukcyjnych w formie e-booka. Wersje fizyczne dostępne są na przykład na Amazonie, ale ceny potrafią osiągać nieprzyjemne rozmiary. Jeśli bardzo zależy Ci na papierowym egzemplarzu, najlepiej poprosić znajomego przebywającego akurat w USA, by kupił ją dla Ciebie w zwykłej księgarni.

Jeśli chcesz, tak jak ja, otworzyć oczy i spojrzeć na świat pism procesowych z zupełnie nowej perspektywy, The Lawyer’s Guide to Writing Well musi znaleźć się w Twojej bibliotece.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén