Kilka lat temu pojechałem na dłuższe wakacje w Bieszczady. Choć nie miałem w planach rzucać wszystkiego, bardzo chciałem pooddychać górskim powietrzem. Podczas jednej z dłuższych tras nieco pogubiłem drogę, a telefon jak na złość padł i nie mogłem sprawdzić, gdzie jestem. Po godzinie zaczynałem już odczuwać zauważalny niepokój.

Gdy wreszcie zobaczyłem znak wskazujący drogę do najbliższej miejscowości, z zagubionego podróżnika zmieniłem się w trapera mającego konkretny cel. Prosty napis z niewielką liczbą informacji był w stanie momentalnie zmienić moje nastawienie i priorytety.

Może na mniejszą skalę, ale podobną funkcję pełnią drogowskazy w pismach procesowych.

Drogowskaz pisma procesowego

Przez drogowskaz rozumiem zamieszczoną w piśmie informację opisującą zawartość dokumentu lub pozwalającą zorientować się w jego strukturze. Najbardziej znanym drogowskazem w drukowanym dokumencie jest spis treści.

Nie muszę chyba mówić, że, tak jak w przypadku kilkusetmetrowych podróży, w krótkich pismach drogowskazy są po pierwsze zbędne, a po drugie niemile widziane. Nie spełniają swojej podstawowej funkcji, ponieważ całość dokumentu jest niemal od razu widoczna dla czytelnika. Jeśli pismo ma mniej niż 3 strony samego uzasadnienia, drogowskaz jest bezcelowym ozdobnikiem. Zgodnie z zasadami legal writingu powinniśmy się go więc jak najszybciej pozbyć.

Spis treści

Spis treści znany z książek lub czasopism jest pierwszym, intuicyjnym drogowskazem, który przychodzi nam do głowy. Jest również niedopuszczalny w piśmie procesowym, ponieważ nie ma go w zasadzie gdzie umieścić.

Pismo procesowe zaczyna się od konkretnych danych – oznaczenia sądu, stron, tytułu, wreszcie petitum. Nie możemy zatem spisu treści umieścić na początku. Z drugiej strony pismo powinno zakończyć się podpisem i wymieniem załączników. Także i w tym miejscu spis treści będzie wyglądał co najmniej podejrzanie.

Jedyny dokument prawniczy, w którym widziałbym spis treści, to rozbudowana opinia prawna. Przy kilkudziesięciu stronach i sporej liczbie poruszanych wątków, aż się prosi, by zastosować w niej elegancki spis treści na początku lub (rzadziej) na końcu dokumentu.

Śródtytuły

Z pewnością najbardziej popularnym sposobem wskazywania czytelnikowi drogi w piśmie procesowym jest stosowanie śródtytułów. Aktualne są tutaj niemal wszystkie uwagi, które odnoszą się do tytułu pisma procesowego.

Obok najbardziej popularnego śródtytułu, czyli „Uzasadnienia”, w dłuższych dokumentach warto stosować oznaczenia poszczególnych części tekstu. Pamiętaj jednak, by śródtytuły miały logiczną konstrukcję i ze sobą współgrały. Skoro najpierw piszesz „Stan faktyczny”, umieść gdzieś dalej „Stan prawny” – o taką konsekwencję mi chodzi.

Odrębnym tematem jest numerowanie śródtytułów. Stosuje się tutaj cyfry rzymskie, arabskie, litery lub symbole. Z moich doświadczeń wynika, że najlepiej używać cyfr arabskich, a gdy numerowanie jest wielopoziomowe – zbitek w stylu 1.3 albo 2.1.

Akapity wprowadzające i podsumowujące

Specyficzne rodzaje akapitów są z kolei tym rodzajem drogowskazu, którego najczęściej nie zauważamy. Niemal intuicyjnie stosujemy na końcu pisma akapit zaczynający się od „Podsumowując”, „Reasumując” lub (mam nadzieję, że tego nie robicie!) „Rekapitulując”. To nic innego jak akapit podsumowujący, w którym powinniśmy zawrzeć nasze główne tezy i konkluzję prezentowanej argumentacji.

Akapit wprowadzający pełni podobną rolę. Kierując się starą, dziennikarską maksymą, naszą główną tezę powinniśmy przywołać już na samym początku. Nie zmuszaj sędziego do czekania. Kieruj się zasadą:

Najważniejsze rzeczy zawsze pisz na początku.

Pismo procesowe to nie beletrystyka, w której czytelnik ma z napięciem oczekiwać rozwiązania zagadki. To nie sztuka teatralna budująca napięcie przez pierwsze akty, by zdetonować emocje na samym końcu. W swoim piśmie masz przekonać kogoś do swoich racji, więc lepiej zacząć przekonywać go jak najszybciej.

Teksty na marginesie

Zupełnie wyjątkowym rodzajem drogowskazu, który zdarzało mi się widywać jedynie w amerykańskich pismach procesowych, są teksty na bocznych marginesach. Możesz kojarzyć je z podręczników prawa, a w komentarzach przyjmują postać numerów bocznych.

Polskie sądy chyba nie są jeszcze gotowe na taką ekstrawagancję, choć napisy na marginesach mają niewątpliwe zalety. Nie zaburzają rytmu tekstu, są dobrze wyeksponowane nawet bez pogrubienia lub innego wyróżnienia i łatwo wykonać je w sposób estetyczny.