Gdy byłem dużo młodszy, chciałem zostać biznesmenem, prawnikiem lub naukowcem łamiącym społeczne standardy. Mówiąc dokładniej, chciałem być fachowcem w swojej dziedzinie, nie ubierając się jednak zgodnie z zawodowym dress codem. Po latach wiem, że tylko w połowie jest to właściwa droga.

Wyglądaj jak prawnik

Może nieco zbaczam z tematu, ale wierz mi – ta opowieść jest bezpośrednio związana z czcionkami w piśmie procesowym!

Pisząc pracę magisterką z kryminalistyki trafiłem na reguły socjotechniczne opisane przez Roberta Cialdiniego. Wyjaśniały one, w dużym uproszczeniu, jakimi skrótami porusza się ludzki mózg, by nie zwariować w morzu atakujących nas bodźców. Socjotechnikę na masową skalę wykorzystuje się w marketingu.

Jedną z najciekawszych zasad była reguła autorytetu. Według niej automatycznie darzymy konkretną osobę większym zaufaniem, jeśli wygląda jak stereotypowy profesjonalista. Z tego powodu każdy lekarz występujący w reklamie obowiązkowo musi mieć kitel i stetoskop – te rekwizyty mówią nam, że to lekarz i możemy mu zaufać.

Wtedy zrozumiałem, że choć może mi się to nie podobać, stereotypowy klient oczekuje widoku stereotypowego prawnika i jest to niewielka cena za zrobienie dobrego pierwszego wrażenia.

Mów jak kumpel

Gdy zaczynałem praktykę adwokacką szybko zrozumiałem, że reguła autorytetu działa tylko w przypadku pierwszego wrażenia. Wyszukane słownictwo i zalewanie klienta prawniczą terminologią osiągały skutek odwrotny do zamierzonego – osoba, która przychodziła do mnie z życiowym problemem, wychodziła sfrustrowana i zła. Zapłaciła za poradę, z której niewiele zrozumiała.

Dość szybko ukułem wtedy zasadę, której trzymam się do dziś:

Wyglądaj jak prawnik, mów jak kumpel.

Choć ludzie oczekują od prawników, żeby wyglądali i zachowywali się jak prawnicy, tak naprawdę jedyne czego chcą, to pomocy w załatwieniu swojej sprawy. Dlatego z klientami rozmawiam prostym, powszechnym językiem, używając barwnych metafor, a gdy jesteśmy w większej komitywie – nawet językiem zupełnie potocznym. Tacy klienci najczęściej do mnie wracają i są wdzięczni, że w prostych słowach wyjaśniłem im skomplikowaną sprawę.

Bo taka powinna być przede wszystkim rola prawnika.

Wybór czcionki ma znaczenie

No dobrze, myślisz sobie w tej chwili, ale to miał być artykuł o czcionkach! I jest, bo krój czcionki jest dla pisma procesowego tym samym, czym dobry garnitur jest dla adwokata.

Prawidłowo dobrana czcionka tworzy dobre, pierwsze wrażenie (oraz poprawia czytelność). Twoją rolą jako autora pisma jest użycie takich słów, by przekonać adresata do swoich racji, a czcionka ma stanowić ładne i użyteczne opakowanie. Podobnie jak cała typografia, jej rola jest wyłącznie użytkowa.

Czasami zdarza Ci się, że choć pismo przeciwnika procesowego jest krótkie, Ty nie możesz go przeczytać do końca? Przeskakujesz całe fragmenty akapitów w poszukiwaniu puenty? Z niewyjaśnionych przyczyn Twoje oczy momentalnie męczą się podczas czytania?

Jest duże prawdopodobieństwo, że autor użył fatalnej czcionki lub dokonał innych zbrodni na typografii.

Czcionka ozdobna

Pierwszy wybór, którego musisz dokonać, to ten pomiędzy czcionką ozdobną i „zwykłą”. Czcionki ozdobne to wszelkie dziwaczne wariacje, w którym skład wchodzą również imitacje pisma ręcznego. Służą najczęściej do projektowania grafik, banerów itp. Wszystkie przykłady zamieszczone w tym artykule zostały stworzone przy pomocy czcionek o rozmiarze 14 punktów.

Czcionka ozdobna
Czcionka Sacramento

Jak widzisz, czcionka ozdobna jest mało czytelnym wyborem.

Czcionka proporcjonalna i nieproporcjonalna

Kolejna grupa czcionek, których powinieneś unikać, to czcionki nieproporcjonalne. Charakteryzują się tym, że wszystkie znaki w nich występujące mają tę samą szerokość. Litery „i”, „R” oraz „n” zajmują tyle samo miejsca w poziomie, co wykrzyknik. Czcionki nieproporcjonalne to relikt czasów maszyn do pisania, z którymi walczy legal writing.

Czcionka nieproporcjonalna
Czcionka Consolas

Powyższy przykład słusznie przywodzi Ci na myśl pismo komputerowe, ponieważ czcionki nieproporcjonalne używane są np. w wierszu poleceń systemu Windows.

Czcionki bezszeryfowe

Teraz przechodzimy już do mniej oczywistych wyborów. Generalnie przygotowując pismo musisz zadecydować, czy użyć czcionki szeryfowej, czy bezszeryfowej. Te ostatnie charakteryzują się tym, że nie mają ozdobników (najczęściej kreseczek) na końcach liter, przez co wydają się bardziej zaokrąglone. Świetnie nadają się do tekstów wyświetlanych na ekranach komputerów (na tym blogu używam bezszeryfowej czcionki Open Sans), ale już niekoniecznie w druku.

Czcionka bezszeryfowa
Czcionka Calibri

Powyższy przykład nie wygląda już tak tragicznie, ale wciąż wydaje się trochę infantylny, prawda?

Times New Roman

Wśród czcionek szeryfowych niezaprzeczalnie największą międzynarodową karierę zrobiło Times New Roman. Używany powszechnie z uwagi na swoją dostępność i profesjonalny wygląd, font dla zawodowych typografów staje się już zmorą pokroju Comic Sans (o nim dalej). Choć na początku Times New Roman może wydawać się dobrym wyborem, w istocie nim nie jest. Czcionka została wymyślona w konkretnym celu dla gazety. Z tego powodu dobrze sprawdza się w wąskich kolumnach, gdzie wiersze są bardzo krótkie, ale już nie w pismach procesowych rozciągniętych w jednej kolumnie na całą stronę.

Times New Roman
Czcionka Times New Roman

Gdy nie masz wyboru, Times New Roman nie wyrządzi Ci poważniejszej krzywdy, ale my chcemy być lepsi, a nie tylko przeciętni, prawda?

Najlepsze czcionki dla pisma procesowego

Nie mogę oczywiście stawiać sprawy na ostrzu noża i mówić Ci, która czcionka jest najlepsza. Z uwagi na swoje walory estetyczne, dostojny wygląd i dostosowaną do pisma urzędowego budowę, są dwa popularne fonty, które mogę polecić.

Od kilku lat w swoich pismach używam czcionki Garamond, której początki sięgają szesnastego wieku (!). Jest elegancka, dobrze wygląda w różnych wielkościach i, a jest to powód najważniejszy, znakomicie poprawia czytelność tekstu. W jednym z kolejnych wpisów powiemy sobie o niej nieco więcej.

Czcionka Garamond
Czcionka Garamond

Jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz lub nie możesz używać Garamonda, polecam nieco podobny do niego font Book Antiqua. Proponuje go część amerykańskich nauczycieli legal writingu, ale po miesiącu z niego zrezygnowałem. W porównaniu do Garamonda jest nieco zbyt dziecinny.

Zły wybór może oznaczać katastrofę

Może Ci się wydawać, że typografia pisma procesowego, do której zalicza się dobór czcionki, to takie gadanie dla samego gadania, a przecież ostatecznie i tak liczy się tylko treść tworzonego przez Ciebie dokumentu.

To nie jest prawda.

Przekonanie kogoś do swojej racji (a tym de facto jest reprezentowanie interesu klienta) to złożony proces psychologiczny, na który składa się niezliczona liczba elementów. Słowa są tylko jednym z nich.

By nie być gołosłownym, przypomnę Ci tylko o tym, że gdy CERN ogłaszał odkrycie bozonu Higgsa, sporą część komentatorów dużo bardziej rozemocjonował fakt, że zrobiono to przy użyciu czcionki Comic Sans.