Gdy jeszcze studiowałem, mój promotor przedstawił mi popularną w tamtym czasie publikację poświęconą czynnościom operacyjno-rozpoznawczym. Poprosił mnie, bym zweryfikował podawane tam źródła, ponieważ jego zdaniem akapity w tej pracy wydawały mu się zbyt znajome.

Dwa miesiące spędziłem w uniwersyteckich oraz policyjnych bibliotekach i odkryłem, że grubo ponad 75% tekstu omawianej pracy stanowiły żywcem przeklejone cytaty, bez żadnego wyróżnienia ani autorskich zmian.

Nie wiem, co promotor zrobił z moim raportem, ale ja od tamtego czasu stałem się bardzo wyczulony na nieprawidłowego cytowanie źródeł oraz, przede wszystkim, bezsensowne, taśmowe wręcz cytowanie wszystkiego, co akurat przyjdzie nam do głowy.

Wykorzystanie orzecznictwa w piśmie procesowym

Gdy przygotowywałem się do napisania swojej książki, przeprowadziłem kilkadziesiąt rozmów z profesjonalnymi pełnomocnikami, sędziami i prokuratorami, żeby poznać ich zdanie na temat wykorzystywania oraz cytowania orzecznictwa sądowego w pismach procesowych.

Kluczowy wniosek z tych “badań” brzmiał zadziwiająco podobnie do naczelnej zasady dobrego legal writingu:

Ustal cel tego, co robisz, a jeśli oddala Cię to od Twojego głównego zadania – przestań to robić.

Wszystkie decyzje, które podejmujesz przygotowując się do pisania, a później tworząc dokument, powinny być podejmowane przez pryzmat Twojego podstawowego celu. Najczęściej (choć nie zawsze) jest nim skuteczne reprezentowanie interesu klienta. Dlatego tylko wtedy przywołuj orzecznictwo w treści pisma procesowego, gdy jest to uzasadnione taką właśnie potrzebą.

Złe cele

Mam wrażenie graniczące z pewnością, że większość odwołań do orzecznictwa w pismach procesowych podyktowana jest chęcią zwiększenia ich objętości. Ze zrozumiałych, choć z gruntu fałszywych powodów, autorzy pism często uważają, że im dłuższe są sporządzone przez nich dokumenty, tym lepsze się stają.

Długie, naszpikowane odwołaniami pismo ma być symbolem profesjonalizmu, a jest dokładnie odwrotnie. Taki moloch staje się niemożliwy do przeczytania, odrzuca już na starcie i negatywnie nastawia czytelnika do autora pisma. Wywołuje dosłownie przeciwny efekt niż ten, który autor chciał uzyskać.

Część prawników okrasza tekst dziesiątkami orzeczeń, ponieważ w ich mniemaniu świadczyć to ma o posiadanej przez prawnika wiedzy. Zastanówmy się jednak przez chwilę, czy faktycznie tak jest?

W dobie rozbudowanych programów prawniczych wyszukanie zbioru orzeczeń do popularnego przepisu nie stanowi żadnego problemu. Co więcej, sąd orzekający w sprawie sam pewnie większość tych wyroków zna – po co więc bezrefleksyjnie zarzucać go nimi ponownie?

Są tacy sędziowie, którzy uzasadniając swoje orzeczenie poczuwają się w obowiązku odnieść się do każdego z przywołanych orzeczeń. Zarzucenie ich stertą bezsensownych wyroków to najkrótsza droga, by stali się Twoimi wrogami.

Dobre cele

O tym opowiemy sobie więcej przy sztuce argumentacji, ale już dziś muszę to podkreślić – orzecznictwo należy powoływać tylko wtedy, gdy jest to niezbędne z uwagi na podnoszone przez Ciebie argumenty.

Jeśli sprawa dotyczy sprzecznych interpretacji konkretnego przepisu – powołuj się na orzeczenia korzystne i polemizuj z niekorzystnymi (w żadnym wypadku ich nie ignoruj – przeciwnik na pewno to wykorzysta!).

Jeśli chcesz, by sąd odstąpił od przyjętej wykładni danego przepisu w Twojej sprawie – pokaż takie odstępstwa na przykładzie orzeczeń.

Jeśli Twój argument ma charakter kazuistyczny (np. gdy domagasz się zasądzenia określonej kwoty zadośćuczynienia), pokazuj orzeczenia wydawane w podobnych stanach faktycznych.

Przede wszystkim jednak – używaj zdrowego rozsądku i nie powołuj się na orzecznictwo tam, gdzie nikt nie kwestionuje Twoich argumentów.

Jak nie przywoływać orzecznictwa

Na podstawie powyższych założeń i wspomnianych rozmów stworzyłem listę najczęstszych wpadek, które irytują wszystkich uczestników procesów sądowych:

  • powoływanie orzecznictwa bez uzasadnionej potrzeby;
  • powoływanie nieproporcjonalnie dużej liczby orzeczeń, zwłaszcza gdy ich tezy są bliźniacze lub wręcz identyczne;
  • powoływanie orzeczeń niezwiązanych z Twoją argumentacją;
  • powoływanie orzeczeń wyłącznie po przeczytaniu ich tezy i ignorowanie kontekstu, w którym były wydawane.

Sposób powołania orzecznictwa

Powyższa lista dotyczy błędów metodologicznych przy powoływaniu orzecznictwa, ale zaobserwowałem także pewne grupy usterek technicznych.

Przede wszystkim nie powinieneś przeklejać całych cytatów z orzeczeń do swojego tekstu. Zaburzają one jego rytm, a Ty sprawiasz wrażenie lenia, który chce się wyręczyć gotowymi akapitami. Prezentuj argumentację własnymi słowami, a orzeczenia przywołuj tylko jako jej potwierdzenie.

Jeśli już musisz skopiować większy fragment orzeczenia, dokładnie zaznacz, gdzie kończy się Twoja wypowiedź, a zaczyna cytat. Orzeczenia nie podlegają co prawda prawu autorskiemu, ale nie powinieneś przywłaszczać sobie wypowiedzi innych osób. To nieetyczne.

Orzeczenie powinieneś oznaczyć w taki sposób, by osoba czytając Twoje pismo mogła łatwo do niego dotrzeć. Obowiązkowo zaznaczaj zatem sąd, datę i sygnaturę sprawy. Przyda się również miejsce publikacji lub numer z programu prawniczego.

Praktyka orzecznicza

Twoja działalność skupią się w okręgu jednego lub kilku sądów? To dobry moment, by zacząć śledzić praktykę orzeczniczą konkretnych wydziałów lub składów orzekających.

Korzystaj z informacji znajdujących się w bazach orzeczeń, prawa dostępu do informacji publicznej oraz własnego doświadczenia, by dowiedzieć się, jakie poglądy mają konkretni sędziowie na konkretne rodzaje spraw.

Nie używaj argumentów w stylu “Ale w sprawie II K 12/34 pan sędzia orzekł inaczej!” – to prostackie i szybko zniechęci do Ciebie cały skład orzekający. Wykorzystaj poprzednie sprawy mądrze, by przygotować strategię i argumenty, które następnie zaprezentujesz.